Czy Opolszczyzna straciła monopol na najstarsze dinozaury na świecie? Dowiemy się tego dopiero za kilka tygodni, ale wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stało. Naukowcy z Instytutu Paleobiologii PAN, którzy prowadzą prace w naszym Krasiejowie, natrafili na cenne prehistoryczne szczątki na terenie cegielni w Lipiu Śląskim. To mała miejscowość w gminie Pawonków, położona tuż przy granicach miasta Lublińca. – Opinia publiczna dowie się, co znaleźliśmy dopiero wtedy, gdy będziemy pewni, co to jest – mówi nam dr Tomasz Sulej.
Co to oznacza dla Opolszczyzny? Konkurencję. Przez dziewięć lat byliśmy jedynymi posiadaczami pradinozaurów, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Teraz turyści będą mieli do wyboru Krasiejów albo Lipie. Wybór mają też inwestorzy, którzy mogą sobie zadać pytanie, gdzie korzystniej będzie stworzyć Dinopark łączący atrakcje turystyczne z naukowymi.
Od dwóch lat naukowcy z Polskiej Akademii Nauk prowadzą badania na terenie cegielni w Lipiu Śląskim, oddalonym od naszego Krasiejowa o jakieś 30 kilometrów. – Nie zamierzam się wypowiadać na ten temat, a publikacja prasowa przed zakończeniem badań może przynieść bardzo niepożądane efekty i zaszkodzić naszym badaniom – mówi dr Tomasz Sulej z Instytutu Paleobiologii PAN.
Skąd ta tajemnica? Jak wyjaśnia prof.Jerzy Dzik z Instytutu Paleobiologii PAN, naukowcy uzgadniają swoje posunięcia z miejscowymi władzami. – Wójt Pawonkowa chciał poinformować opinię publiczną o naszych odkryciach na gminnej imprezie w czerwcu, ale zdecydował, że zrobi to dopiero we wrześniu – mówi Dzik.
Wójt Henryk Swoboda potwierdza i dodaje, że jest niezadowolony z faktu, że badań nie udało się utrzymać w tajemnicy. – Czemu zależało nam na dyskrecji? Bo nie chcemy popełniać takich błędów, jakie zrobiono w przypadku Krasiejowa na Opolszczyźnie – tłumaczy. – Tam odkrycia nagłośniono, ludzie zaczęli mieć nadzieję na wielki park jurajski, a potem się okazało, że to nie takie proste. My podchodzimy do tematu ostrożnie.
Co dokładnie znaleziono w Lipiu? Nie wiemy. Żaden z badaczy nie chciał nam wczoraj tego powiedzieć Śląskim. Jak udało się nam ustalić, chodzi o kilka kości zwierząt, których pochodzenie i wiek potwierdzą dopiero dokładne analizy. Przedmiotem badań będzie również materiał skalny, na którym znajdują się prawdopodobnie odciski kończyn.
- Pracowali w jednym z wyrobisk, ale trudno mi powiedzieć, czy znaleźli coś interesującego, bo się na tym nie znam – mówi Teresa Polok, kierownik cegielni w Lipiu Śląskim. – Nie ma mowy o żadnym szkielecie, bo widzielibyśmy, że coś wynoszą. Prace naukowe w żadne sposób nie zakłócały nam eksploatacji.
Rąbek tajemnicy odsłania inny pracownik cegielni, Marek Błyszcz, który opiekował się grupą badaczy. – Potwierdzam, że znaleziono kilka kości. Naukowców zaciekawił również materiał skalny, ale w tym przypadku rzekome ślady mogą być jedynie efektem nakładania materiału skalnego. Więcej do powiedzenia będziemy mieli dopiero za miesiąc – twierdzi Marek Błyszcz, który zagadkowo uśmiecha się, słysząc pytanie, czy tajemnica nie jest związana z unikatowym charakterem znaleziska. – Proszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać na wyniki badań. Najbardziej boimy się tego, że mówiąc o badaniach, przyciągniemy do naszej cegielni miłośników dinozaurów, którym trudno będzie zapewnić bezpieczeństwo – dodaje Błyszcz.
W połowie lat dziewięćdziesiątych na terenie cegielni znaleziono dwa ciosy mamuta, dlatego niewykluczone, że nowe kości należały do zwierząt tego gatunku. Tym razem w grę mają wchodzić – jeśli wierzyć pogłoskom – znaleziska znacznie starsze.
- To nie jedyne miejsce, gdzie prowadzimy badania. Szukamy także w gminie Woźniki w tym samym powiecie lublinieckim – mówi prof.Dzik. – Generalnie mogę powiedzieć tyle, że postaramy się zaktywizować samorządy położone a wschód od Krasiejowa.
A co dzieje się z opolskim Dinoparkiem w budowie? Gmina Ozimek czeka do końca czerwca na oferty inwestorów, którzy chcieliby zbudować komercyjną część Dinoparku. Prof.Dzik potwierdza, że władze gminy zapewne poproszą go o konsultacje. W poniedziałek poseł Ryszard Galla, ustępujący prezes Stowarzyszenia Dinopark, ma rozmawiać z marszałkiem Józefem Sebestą o udziale stowarzyszenia i samorządu województwa w zarządzaniu kompleksem Dinoparku. Jak ustaliliśmy, przyszły inwestor będzie musiał się liczyć z jeszcze jedną okolicznością: Wojewódzka Rady Ochrony Przyrody wnioskuje o to, by wzmocnić ochronę krasiejowskich dinozaurów. Bardzo możliwe, że powstanie tam rezerwat przyrody. (współpr. Bartłomiej Romanek)
Długa lista grzechów
O dinozaurach z Krasiejowa dowiedzieliśmy się dziewięć lat temu
Co wydarzyło się przez ten czas? W Polsce bardzo wiele. Powstało kilka Parków Jurajskich, między innymi w Bałtowie, Rogowie i na Wyspie Wolin. Stowarzyszenie Delta, które zrobiło świetny interes w Bałtowie, buduje kolejny park w Solcu.
A u nas? Najpierw przez kilka lat gmina Ozimek nie potrafiła zabezpieczyć kości, które chronił foliowy namiot. W końcu Urząd Marszałkowski ogłosił konkurs na projekt zagospodarowania Krasiejowa. Jego realizacja się ślimaczyła: najpierw naukowcy nie chcieli wpuścić na teren wykopalisk ciężkiego sprzętu, potem zbankrutował wykonawca. W końcu udało się zbudować pawilon a ostatnio oddać do użytku trapy spacerowe, które na razie prowadzą donikąd, bo nie ma wokół nich żadnych atrakcji. Ma je zapewnić inwestor, którego wyłoni przetarg ogłoszony przez gminę Ozimek. Jak ostatnio mówił mediom wiceburmistrz Marek Korniak, na razie żadna oferta nie spłynęła. Ale jest na to czas do końca czerwca.
Dr Sulej mówi, że włodarze Ozimka wiedzą o o znaleziskach w Lipiu. Niewykluczone, że właśnie dlatego tak się śpieszą z przetargiem. Za to poseł Ryszard Galla, wciąż jeszcze prezes Stowarzyszenia Dinopark, dowiedział się o nich od nas. Przyjął tę informację bez emocji. – Konkurencja nam nie zaszkodzi. Krasiejów już jest kojarzoną marką, wystarczy zobaczyć, jak wiele wycieczek tam się wybiera – mówi Galla. – Teraz będziemy zabiegać w Warszawie o pieniądze na część naukową.
Autor artykułu: Marek Świercz