Nieczęsto zdarza się, żeby w ciągu jednego wieczoru z jednej sceny popłynąć mogły największe przeboje wszech czasów. Konia z rzędem temu, kto sprawi, że ramię w ramię naprzeciw publiczności staną Dire Straits i Ultravox, U2 z Lennym Kravitzem, David Bowie do spółki z Led Zeppelin oraz Pink Floyd i Deep Purple. Jeszcze się taki nie urodził, któremu udałoby się zebrać tak megagwiazdorski festiwalowy skład. I to nie tylko dlatego, że połowa wyżej wymienionych kapel już nie istnieje.
Ale szczwany lis z Hamburga, 45-letni producent Frank Peterson, przed siedemnastu laty wywęszył cudowną formułę, dzięki której bez ponoszenia wielkich kosztów i reaktywowania zespołów udało się zgrabnie połączyć rockowe songi z lat 60. i 70. oraz hity ze współczesnych list przebojów. Recepta na pogodzenie gustów fanów rocka, metalu, bluesa i elektroniki okazała się bajecznie prosta. Wystarczyło skrzyknąć kilku śpiewających kumpli o anielskich głosach, ubrać ich w mnisie habity i zmyślnie przearanżować popowe evergreeny na gregoriańską nutę. Tak narodzili się Gregorian.
DziewiÄ™cioosobowy mÄ™ski chór, w którego repertuarze znajdziemy m.in. kawaÅ‚ki Björk, Bitelsów, Metalliki i R.E.M., zaÅ›piewa 19 czerwca w warszawskiej Sali Kongresowej. PaÅ‚ac Kultury i Nauki zmieni siÄ™ w muzycznÄ… Å›wiÄ…tyniÄ™, gdy Peterson i spółka (wokaliÅ›ci i trzej sesyjni muzycy) zaintonujÄ… gregoriaÅ„skÄ… wersjÄ™ morderczej ballady “Where The Wild Roses Grow” Nicka Cave’a czy mrocznego “Hurt” nagranego przed laty przez Nine Inch Nails.
Bo o kunszcie zakapturzonych, odzianych w zakonne szaty wokalistów najlepiej Å›wiadczÄ… ich koncerty. Na przekór gregoriaÅ„skiemu umiÅ‚owaniu ascezy muzycy dajÄ… – dosÅ‚ownie – ognisty show. Scena tonie w barwnej iluminacji, nad niÄ… unoszÄ… siÄ™ kłęby dymu, a mnisi sunÄ… po niej bezszelestnie niczym po klasztornych korytarzach, dzierżąc w dÅ‚oniach pÅ‚onÄ…ce pochodnie.
I nikomu nie przeszkadza, że to, co robiÄ… czÅ‚onkowie zespoÅ‚u, niewiele ma wspólnego z czystym gregoriaÅ„skim Å›piewem. Panowie nie używajÄ… Å‚aciny i choć brzmiÄ… dostojnie, to bynajmniej nie ascetycznie. Ale gdyby Gregorianie wierni byli Å›redniowiecznym kanonom, to pewnie nie udaÅ‚oby im siÄ™ pokryć zÅ‚otem kolejnych części “Masters of Chant”. PÅ‚yta ze Å›wiatowymi hitami osiem lat temu zawojowaÅ‚a EuropÄ™ od Półwyspu Iberyjskiego (najlepiej sprzedaÅ‚a siÄ™ w Portugalii) po Ural. Przed rokiem Å›wiatÅ‚o dzienne ujrzaÅ‚ szósty album z przebojowej serii Å›piewajÄ…cych mnichów.
Chór Petersona okazaÅ‚ siÄ™ na tyle ciekawym i intratnym przedsiÄ™wziÄ™ciem, że nawet w Polsce znalazÅ‚ swoich naÅ›ladowców. PiÄ™cioosobowa formacja Mistic pod wodzÄ… MikoÅ‚aja Kotyczki na gregoriaÅ„ski warsztat wzięła rodzime hity ostatnich lat, m.in. “Å»aÅ‚ujÄ™” Eweliny Flinty i “Statki na niebie” De Mono.
Jeśli zachwyceni warszawskim koncertem Gregorian nie będziecie już chcieli słuchać światowych przebojów w oryginalnych wersjach, to pędźcie do sklepu po płyty zespołu Nouvelle Vague i krążki sygnowane przez Senora Coconut. Francuska formacja słynie z zamiłowania do nagrywania coverów ponurych songów Joy Division, Depeche Mode i The Clash w ubarwionej kobiecym wokalem stylistyce pogodnej bossa novy. A rezydujący w Santiago de Chile Niemiec Uwe Schmidt czerpie radość i zyski z przeróbek utworów Kraftwerk i The Doors na gorącą latynoamerykańską nutę.
Chór Gregorian, 19 czerwca, koncert w Sali Kongresowej w Warszawie, bilety 60-250 zł
Autor artykułu: Karolina Szmytko